niedziela, 22 lipca 2012

Gelves. Pasażerowie na gapę

Najmniejszych jaszczurek nie widać, widać dopiero ruch: pryskają czymś wystraszone i człowiek orientuje się, że w jakimś miejscu była mała, chuda, szaro-zielona jaszczurka, czasem z odgryzionym ogonem, który właśnie odrasta. Są też większe jaszczury, długości dłoni, grubsze i solidniejsze, o żabich łapach-przyssawkach. Kilka żyje w naszym ogródku (który nie jest ogródkiem, tylko spłachetkiem uschłej, niepodlewanej od dawna trawy) i wasz korespondent przez dłuższy czas miał to męczące wrażenie, że gdzieś już je widział, aż wreszcie przypomniał sobie wielkiego jaszczura z Parku Güell i odtąd może już spać spokojnie. To było tam.


Nasz ogródek (który nie jest ogródkiem, tylko czymś w rodzaju ogrodzonego kawałka stepu) służy też za miejsce ostatniego spoczynku starych sof. Carmen, właścicielka naszego domku, wystawiła je tam niefrasobliwie, by rozpadły się od słońca i wiatru (bo przecież nie od deszczu). Tkwią więc na płytkach tarasu W jednej mieszka mysz, która wychodzi o zmroku. To duża mysz, z długim ogonem i sterczącymi uszami - szczur właściwie. Buszuje w sofie, łazi po murze głową w dół, a jeśli siedzimy naprawdę cicho i spokojnie, z przygaszonym światłem, podchodzi do drzwi balkonu i zagląda do środka. Staramy się jej nie przeszkadzać. Mieszka tu dłużej od nas.




7 komentarzy:

Kasia pisze...

Oj tak, gekonow w Andaluzji jest zatrzesienie, tak jak wychudzonych "stepowych" kocurow. W zeszlym roku mielismy jeszcze gigantyczna ropucha, ktora wieczorami spacerowala pod samym domem

MolikZygmuntEWA pisze...

Kartonowego jaszczura z Barcelony używam jako magnesu na lodówce. Przed żywymi, szczególnie myszo-szczurami pewnie uciekałabym. Na stół?

(KK) pisze...

A więc to jest gekon! Rzeczywiście podobny. Jeden wychudzony kocur też łazi po ogródku, może czai się na naszego szczurka. Ropuch jeszcze nie doświadczyliśmy. Ewa, ten szczurek milutki! |Jest czyściutki i oczka ma jak paciorki :D

maya pisze...

(KK) do szczura nie jestem przekonana. Chyba bym sobie kota sprawiła by pilnował obejścia. Gekony też do nas przychodzą. Nie przepadam za nimi, bo jakieś takie nieprzyzwoite się wydają. Kto to słyszał by nago po ścianach latać?

Kasia pisze...

A ja uwielbiam gekony, sa takie pocieszne i po prostu fajne ;) Poza tym dom, pod ktorego strzecha mieszka gekon to szczesliwy dom :)

(KK) pisze...

Strzechy niestety nie mamy :D Kota mają sąsiedzi, zachodzi do nas, więc nie wiem, jak długo szczurek pożyje. Surowe prawa natury rządzą naszym stepowym ogródkiem.

Kasia pisze...

Strzecha czy dach, whatever, najwazniejsze, ze gekony sa :)))
A szczurkowi juz wspolczuje, bo jak z kota nie jest ciamajda, to sie szczurkiem raz-dwa zajmie ;)