Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kordoba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kordoba. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 kwietnia 2009

Skupienie, powaga i ten słonecznik


- Pamiętaj, to procesja religijna - mówi ulotka, wydana z okazji Semana Santa. - Nigdy nie przechodź przez środek pochodu braci. Kiedy cię mijają, zachowaj maksymalną powagę i skupienie...
To nie tak. Nie tak, nie tak.
- Co?! - drze się do słuchawki trębacz z orkiestry. - W ogóle cię nie słyszę, bo tu jest cholernie głośno! Ale, tak, minęliśmy już trybunę honorową...
Kumpel trębacza, puzonista, też akurat nie gra, więc pali papierosa. Jeden z młodszych zakapturzonych braci, znudzony czwartą godziną pochodu, próbuje nakapać sobie na buty woskiem z gromnicy. Inny, z uporem godnym lepszej sprawy, sprawdza, czy odchylając głowę do tyłu, można szpicem kaptura wydłubać oko koledze. Wszyscy jedzą. Dzieci, korzystając z zamieszania, dopraszają się o wosk.
I w ogóle nie przeszkadza to nikomu pamiętać o tym, że to procesja religijna, którą należy obserwować z szacunkiem i w skupieniu, wspominając swe grzechy i myśląc o poprawie. Nawet, jeśli gryzie się przy tym słonecznik.

Jeszcze o nogach


Otóż jest ktoś, kto ma bardziej odpowiedzialną i jeszcze bardziej niewdzięczną pracę niż siwy, wrzeszczący facet. Nogi. Oczywiście.
Paso waży tonę. Czasem trochę więcej, czasem trochę mniej. Niesie je jakieś 30 osób. Łatwo policzyć, że na każdą parę nóg wypada ponad 33 kilo, niesionych ze zgiętym karkiem, pod grubą draperią, w zaduchu. I tak przez sześć godzin. W najlepszym wypadku, bo procesje z bardziej oddalonych od centrum kościołów trwają nieraz i 14 godzin. Więc możecie spróbować to sobie wyobrazić.
Dawniej bractwa wynajmowały w charakterze nóg robotników. Teraz paso niosą sami bracia. Ci młodsi. Lepiej umięśnieni. Z większą ilością kolczyków w różnych częściach ciała. I może także... troszkę bardziej grzeszni...?
A pod kapturami? Pod kapturami jest różnie. W Maladze pod jednym ukrywa się nawet Antonio Banderas. W Cordobie mignie czasem przepasany sznurem wielki bandzioch pokutnika. Błysną z dziur na oczy szkła dziecięcych okularów. Albo mignie spod rękawa smukły dziewczęcy nadgarstek. W końcu nikt nie jest święty.