środa, 28 stycznia 2009

Z przygód hiszpańskiej gospodyni domowej

Otóż nie kupiłam odkamieniacza.

(Uwaga techniczna: to jest notka dla pań, panom może się wydać niezrozumiała, emocjonalna, przerysowana i bezwartościowa. Beware.)

Do zakupów ze słownikiem w dłoni zdążyłam się już przyzwyczaić, nic trudnego na dłuższą metę. Tym razem jednak wyzwanie okazało się ponad siły. Odkamieniacz. Uniwersalny słownik polsko-hiszpański (90 tysięcy haseł, tysiące idiomów, wyrazy nowo utworzone) nie zna takiego słowa. Kieszonkowy - tym bardziej. Od czegóż sklepy samoobsługowe, powiecie? No, cóż. Spędziłam półtorej godziny w Carrefourze, w tym dobre trzy kwadranse przeszukując trzy półki z chemią gospodarczą. Znalazłam cuda. Widziałam zapałki w czterech rozmiarach, widziałam specjalne płyny do czyszczenia powierzchni elektrycznych kuchenek i inne, którymi usuwa się wyłącznie ślady mydła wokół kranu. Widziałam wiele. (Także pokrojoną w kosteczkę i zamrożoną cebulę dla leniwych, ale to akurat nie tam i nie na temat.) Kupiłam średniodługie zapałki i dwie pasty do butów. Odkamieniacza nie znalazłam.

Wbrew pozorom jest to poważny problem. Z dużym trudem zakupiliśmy czajnik elektryczny (spróbujcie wytłumaczyć Hiszpanowi, że są specjalne urządzenia do gotowania wrzątku...). Z jeszcze większym, na półkach z żywnością egzotyczną, znalazłam herbatę (leżała obok suszi, naprawdę). I mamy to teraz wszystko zostawić na zatracenie...?

Litości. Może ktoś umie mi pomóc.

7 komentarzy:

mm pisze...

widzisz prosze ja ciebie a u nas w krakowie to i tiret i herbatka minutka na ludzkiej polce jest dostepna tylko ciebie tu moja droga zbraklo a wiosna idzie i szach nadwislanski czeka...

(KK) pisze...

Kochana, tu już jest wiosna i wino sprzedają nawet w malutkich kartonikach z rureczką, pakowane po trzy sztuki w zgrzeweczce. I kogo tu nie ma?!

Meaghan pisze...

odkamieniacz;-) hehe,
mogę przywieźć:D
przypomniało mi się, jak zostałam wysłana do sklepu w UK po warzywo, którego nazwy nawet nie umiałam wymówić, już nie mówiąc o zielonym pojęciu co to może być, a okazało się
... skromnym porem:)
uściski

(KK) pisze...

To tak jak z tymi pseudo-kremówkami w Lorce :)))

b. pisze...

Z korespondencji mailowej między dwoma dużymi chłopcami:
--------------------------------
"powder to remove stone " in spanish is "polvo para quitar la piedra". I never had this experience, but my student told that he bought once some liquid for cleaning the cofee mashine, but he left this liquid for 15 minutes instead of 5 and removed not only stones but also metallic coating.
I´ll try to ask somebody else but I guess you should ask about "treatment to remove the stone from heater "algo para quitar cal (o poso) del calentador de agua o de la cafetera". In reality "cal" can be also in washing mashine, probably "poso" is better.
--------------------------------

(KK) pisze...

Nie wiem, czy mnie to nie przerasta...

Anonimowy pisze...

Kasiu,
ja odkamieniam czajnik zwykłym spirytusowym octem. Trzeba wlać pół litra octu do czajnika, zagotować, przestudzić, zlać ocet do butelki, bo można tym samym odkamieniać wielokrotnie, potem tylko trzeba z pięć razy w czajniku zagotować czystą wodę, żeby się zapachu octu pozbyć. Naprawdę działa. Nie mam pojęcia, jak jest ocet po hiszpańsku, ale Ty na pewno wiesz. Potrzeba matką wynalazku. Pozdrawiam. Justyna Buchta