- Na uniwersytecie nie ma światła - napisał rano David. - Nie ma też internetu. Nie działają kaloryfery. A jeśli chcesz zaparkować, musisz odkopać sobie miejsce...
...czyli największej śnieżycy od dekady ciąg dalszy. PAP podaje, że 200 tysięcy ludzi w całej Katalonii nie ma prądu (co znaczy, że nie mają też ogrzewania, bo wynalazek centralnego jest w Hiszpanii nieznany), a w Barcelonie władze wstrzymały wczoraj kursowanie autobusów, ewakuowały uniwersytet i rozdały mieszkańcom sól do posypywania ulic. Wszystkie drogi dojazdowe do miasta były zablokowane, na trasie stanęły też niektóre pociągi podmiejskie, zamknięto przejście graniczne z Francją. W Gironie były jakoby problemy z komórkami. Możliwe. W każdym razie w moim supermarkecie ludzie wykupują świeczki. Waniliowe, bo innych nie ma.
A tymczasem miasto płynie. Od rana słońce. Wszystko ciurka. Lokalni fotoreporterzy ustawiają się w kolejkach do topniejących bałwanów z widokiem na katedrę. Bałwany małe, ale fachowe: nos z marchewki, oczy z guzików, a guziki... ze stokrotek!









