Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zima. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 marca 2010

Wszystko płynie















- Na uniwersytecie nie ma światła - napisał rano David. - Nie ma też internetu. Nie działają kaloryfery. A jeśli chcesz zaparkować, musisz odkopać sobie miejsce...

...czyli największej śnieżycy od dekady ciąg dalszy. PAP podaje, że 200 tysięcy ludzi w całej Katalonii nie ma prądu (co znaczy, że nie mają też ogrzewania, bo wynalazek centralnego jest w Hiszpanii nieznany), a w Barcelonie władze wstrzymały wczoraj kursowanie autobusów, ewakuowały uniwersytet i rozdały mieszkańcom sól do posypywania ulic. Wszystkie drogi dojazdowe do miasta były zablokowane, na trasie stanęły też niektóre pociągi podmiejskie, zamknięto przejście graniczne z Francją. W Gironie były jakoby problemy z komórkami. Możliwe. W każdym razie w moim supermarkecie ludzie wykupują świeczki. Waniliowe, bo innych nie ma.
















A tymczasem miasto płynie. Od rana słońce. Wszystko ciurka. Lokalni fotoreporterzy ustawiają się w kolejkach do topniejących bałwanów z widokiem na katedrę. Bałwany małe, ale fachowe: nos z marchewki, oczy z guzików, a guziki... ze stokrotek!


poniedziałek, 8 marca 2010

Falstart


Na wczorajszym, ekhem, wiosennym spacerze znaleźliśmy łączkę. Łączka była nieduża, równiutka i wręcz wymarzona na bitwę na śnieżki. Taką prawdziwą bitwę, z barykadami ze śniegu i stertą ulepionych na zapas kulek. Tylko, że tu przecież nigdy nie pada śnieg! I zresztą mamy już wiosnę...

No i rano okazało się, że z tą wiosną to jednak był falstart.
Śnieg zasypał dziś całą Katalonię, zablokował autostradę do Francji i cztery inne główne drogi oraz zapewnił 38 tysiącom uczniów przymusowe ferie. Podobno w Osonie leży już 20 cm puchu. Podobno w Gironie temperatura ma spaść do minus dziewięciu. Podobno zdarza się to raz na jakieś trzy, cztery lata...















Miasto nam wymarło. Śnieżna burza trwa od rana. Knajpy są puste, kto może, nie wyściubia nosa z domu, a po ulicach krążą tylko szaleni i całkiem przemoczeni fotografowie, próbujący upolować jakiegoś zapomnianego przechodnia i nie wpadać zbyt często na siebie nawzajem. Na Trzecim Piętrze światło mruga, sieć się rwie i nie wiem nawet czy uda mi się opublikować tego po...

środa, 30 września 2009

Ogłaszam początek pory deszczowej


No i to by było tyle, jeśli chodzi o upały. Lało przez półtorej doby, padły światła na skrzyżowaniach, wybiło kanalizację, Alicante zalane, a w Murcji kobieta utopiła się we własnym samochodzie. Więc niech się cieszy, kto uciekł...

środa, 7 stycznia 2009

KMB 2009



I spóźniliśmy się na przybycie Trzech Króli...
O świcie w Krakowie krakały gawrony i padał śnieg. Na Parterze nic się nie zmieniło. Tylko w kuchennym oknie przybyła dziura: dowód na to, że kolejny - chyba już szósty - nowohucki włamywacz połamał sobie zęby i śrubokręt na zabezpieczeniach Dziadka Staszka.
Wieczorem w Cartagenie darły się mewy i wszędzie leżało konfetti. Trzej Królowie zdążyli już opuścić miasto, zostawiając prezenty grzecznym dzieciom. W ostatnim czynnym supermarkecie, na stoisku rybnym, zostały trzy smutne kawałki łososia. Sprzedawca - młody, niski i brązowooki - zważył dwa, rozejrzał się i ukradkiem dołożył trzeci.
- To prezent dla ciebie - wyjaśnił porozumiewawczo. - Un regalo.
A potem, już na Siódmym Piętrze, czekał na nas e-mail.
- Wspominaliście, że chcecie iść na mecz - pisał prof. J. - Akurat tak się składa, że mój brat pracuje w firmie, która dostaje za darmo bilety i sam nie może iść, więc, jeśli dalej chcecie, to za dwa tygodnie Barcelona gra z Deportivo na Camp Nou. Przepraszam, że to tak szybko, ale może nie macie innych planów...
To chyba znaczy, że my też byliśmy grzeczni...?

poniedziałek, 15 grudnia 2008

Biorąc udział w klęsce żywiołowej

Gwałtowne śnieżyce sparaliżowały w nocy z niedzieli na poniedziałek ruch na autostradzie A-92 z Granady do Lorki. Przez kilka godzin nieprzejezdny był 40 kilometrowy odcinek między Guadix a Bazą. W przywróceniu ruchu pomagały oddziały Guardia Civil Trafico, pługi śnieżne i piaskarki...
Ech... Skrzywienie zawodowe... Jeszcze się człowiekowi włącza, kiedy uczestniczy w lokalnej klęsce żywiołowej. Bo, oczywiście, zimowe opony zostawiliśmy w Krakowie, czyli na parterze.



środa, 10 grudnia 2008

Pogoda w kratkę



IAR podaje, że to najgorsza zima w Hiszpanii od 40 lat. Solidnie leje, więc właściwie można w to uwierzyć. Kupiliśmy drugi kaloryfer...

PS. Miejsce, z którego zostało zrobione zdjęcie, nazywa się Cenizas. Po hiszpańsku - Popioły. Czyż nie wygląda przez to jeszcze bardziej mrocznie?